Ciekawostki

Ciekawostki

W ubiegłym roku na europejskim rynku sprzedano ponad piętnaście milionów nowych samochodów. Walka pomiędzy firmami trwa. Stosuje się różne formy reklamy. Jedną z nich są ambasadorki albo ambasadorzy danej marki.

Na czym to polega?

Jakiś słynny celebryta, który na przykład gra w dennym serialu dla emerytów, albo jest słynny z tego powodu, że jest słynny, otrzymuje nowy samochód. Od dealera a najlepiej od importera. Za darmo. Na zawsze, albo na pewien czas. Niekiedy trzeba jeszcze dopłacić za to, że weźmie. Może sobie nim jeździć, gdzie chce i ile chce.
Musi o nim powiedzieć coś miłego do kamery, że taki fajny, nowoczesny i w ogóle przełomowa technika. Że czuje się jak podróżnik wśród Papuasów, którzy robią korki w wielkim ośrodku i smrodzą z rur wydechowych starych tedeików, powodując alergie. Do tego jeszcze grzebią pazurami na pokrętłach z zatłuszczonego tworzywa, gdy tu, panie ekran dotykowy jak telewizor. Cyk, paluszkiem w ekranik i już słychać modną muzykę z modnego radia, gdzie wszystkie nagrania są do siebie podobne. Zmienia się tylko częstotliwość piszczenia. Tam, u Papuasów stare hamulce i słaby refleks. Jak ktoś wbiegnie na drogę, to nim noga w gumiaku naciśnie pedał, nim pordzewiała pompa przetłoczy stary, niezmieniany od ośmiu lat płyn do zatartych zacisków, gdzie tłoczki mają kolor jak włosy Króla Europy, to tragedia murowana. A tutaj, nowoczesność. Kamery, bajery, radary, w razie czego sam hamuje. Martwe pole kontroluje. Co to jest? Nie wiadomo, ale ważne, że kontroluje.
Kiedy już celebryta znany z tego, że jest znany weźmie auto, wówczas rusza maszyna propagandowa. Setki artykułów, tysiące zdjęć z sensacyjnymi tytułami – CELEBRYTA odebrał nową / nowego XXXXXXXXXXX i bardzo go sobie chwali! CELEBRYTA jeździ autem z przełomową techniką!

Cel?

Panowie w pięknych garniturach, zamknięci w szklanych wieżach w modnym ośrodku, gdzie osoba pijąca latte z modnej sieci kawiarni nie jest wyzywana na ulicy od waginosceptyka,
 doszli do wniosku, że to pozwoli sprzedać więcej aut.
I? Mają rację. Oczywiście, że to pomaga. Nawet bardzo.
Żyjemy w czasach totalnego ogłupienia, w czasach plastykowej popkultury, w której rolę guru pełnią osoby, które nie reprezentują sobą niekiedy nic. Mamy na przykład „gwiazdy” muzyki, które mogłyby równie dobrze śpiewać tyłkiem swoje miałkie przeboje. Piękny głos do tego nie potrzebny. Tylko nielicznym chce się szukać ulubionej stacji internetowej, w której nie ma głupich reklam i ciągle tego samej pseudo muzycznej masy. Ważne, żeby grało. Żeby można było sobie nóżką potupać w czasie pracy w korpo. Wszystkim się podoba to i mnie też się podoba. Widać, to jest modne. Przez cały dzień dziesięć tych samych tandetnych piosenek, a na koniec dnia jeszcze z nich ułożona lista.
To dlaczego zatem nie może tak być z samochodami? Tak właśnie jest. Skoro pan celebryta mówi, że coś jest ładne, dobre i takie nowoczesne, to JA TEŻ MUSZĘ TO MIEĆ. Dlaczego? BO ON MA. A JAK ON MA, to jest to MODNE. I FAJNE. A kto nie ma modnego i fajnego, to Papuas z zabitej dechami wsi, który nie idzie z duchem czasu.
W ten sposób nie dojdziemy nigdzie. Dlaczego? Bo każdy powinien mieć swój rozum i korzystać z prawa wyboru, a nie z głupiego naśladownictwa ludzi, którzy wygłoszą każdą teorię i wychwalą każdy produkt, jeśli tylko im się za to odpowiednio zapłaci.
Jeśli ktoś ma zamiar kupić samochód, to powinien spojrzeć na Pana Heńka z warsztatu, na Pana Genka ze stacji diagnostycznej i poczytać artykuły na niezależnych portalach motoryzacyjnych. A wtedy kupione auto przyniesie sporo radości, a nie smutek i rozczarowanie.
A pan celebryta ambasador, który je reklamował, za dwa lata je odda i zareklamuje inne. A być może nawet będzie reklamował rower, jeśli jego producent mu lepiej zapłaci. I wtedy powie – A ty Papuasie, smrodzisz mi na ulicy tym swoim SUV – ikiem! To nie jest modne!
Modna jest teraz jazda na ekologicznej holenderce!

I co? Sprzedawaj…

Z ciekawostek - prezentujemy poniżej naszą pierszą - bardzo starą ulotkę :)

scroll up